"Wszystkie poranki świata"
Fragment artykułu z dwumiesięcznika "Salon i Sypialnia", nr 4/2005. Tekst: Dorota Bielawska, fot. Tomasz Markowski
Mieszkanie w powojennej krakowskiej kamienicy Monika Kantor i
Sebastian Załęcki szukali zaledwie dwa tygodnie. Nie więcej zajęło im
jego urządzanie... Zagadka nie jest trudna do odgadnięcia: apartament
był im po prostu przeznaczony, a szczegółowy plan urządzenia wnętrz
zrodził się, jak tylko przekroczyli jego próg.
Pasjonaci - to słowo chyba najbardziej określa tych dwoje
trzydziestolatków. Mieszkanie, które razem urządzili, jest jednym z
najbardziej oczywistych na to dowodów. Czego się nie dotkną, robią to z
prawdziwą miłością. Monika tak właśnie traktuje swój sklep internetowy
z wyposażeniem wnętrz i dodatkami: każda paczka, którą wysyła swoim
Klientom to niemal dzieło sztuki. Cieszy nie tylko swą zawartością, ale
już samym opakowaniem.
- Jedna z Klientek wyznała mi, że rozpakowuje moje paczki tylko
wtedy, kiedy nie musi się już nigdzie spieszyć i kiedy może w pełni
delektować się tą chwilą... - z nieukrywanym wzruszeniem i dumą opowiada Monika.
- Traktuję każdego z moich odbiorców indywidualnie. Kiedy brakuje
mi czasu, staram się każdemu poświęcić chociaż te pięć minut, chociaż
jedno słowo napiszę... Zależy mi na ich dobrym samopoczuciu, tym
bardziej, że na początku byłam przeciwniczką internetu.
Dotąd przez wiele lat Monika Kantor prowadziła prawdziwe
nieinternetowe butiki z wyposażeniem wnętrz. Sebastian jest grafikiem
komputerowym i na co dzień, przez 8 godzin, pracuje w dużej firmie
informatycznej. Poza tym, za pośrednictwem internetu sprzedaje frisbee.
Każdy, kto trafi na jego stronę, dowie się, że te latające krążki to
nie tylko dodatkowy sposób zarabiania na życie, ale nade wszystko pasja.
- To wspaniały sport i fajny sposób spędzania czasu. Wystarczy
dobra pogoda, kawałek zielonej przestrzeni pod gołym niebem i
plastikowy talerz. Fakt, że trzeba trochę się przy tym nabiegać i nie
od razu osiąga się mistrzowskie wyniki, ale naprawdę warto spróbować...
Mówi się, że amerykanie mało się ruszają, a proszę, mają coś takiego!
Chciałbym, żeby frisbee rozpowszechniło się i u nas - emocjonuje się gospodarz.
Na czas przeprowadzki i remontu Sebastian wziął urlop, a kiedy i tak zabrakło mu czasu, malował ściany w nocy.
- Tak bardzo chcieliśmy tu zamieszkać... kiedy zabraliśmy się za
remont, pracowaliśmy bez opamiętania i skończyliśmy dopiero wtedy, gdy
każdy mebel, każde pudełko i książka miały swoje miejsce - wspomina Monika.
Przywiezienie sprzętu zajęło im trzy dni, a w ciągu zaledwie dwóch
tygodni apartament był gotowy do zamieszkania. Pomógł szczegółowy plan,
który Monika nakreśliła na papierze.
- Wnosząc szafy, tragarze śmiali się, że jeszcze sobie one po tym
mieszkaniu pojeżdżą, a okazało się, że wystarczy zmienić tylko miejsce
jednej komody. Wszystko zostało tak, jak narysowałam... - opowiada autorka planu strategicznego.